OD PSYCHOLOGA

DRODZY DODZICE!

 

Coraz dłużej dzieci przebywają w domach, niektóre wrócą do przedszkola.

Jak rozmawiać z dziećmi o obecnej sytuacji?

 

Rozmowa jest bardzo potrzebna dzieciom również dorosłym. Zawsze trzeba z dziećmi rozmawiać i odpowiadać na każde ich pytanie, nawet trudne. Podstawą poczucia bezpieczeństwa u dzieci jest właśnie rozmowa z dorosłym. Jeżeli my będziemy z nimi poruszać ten temat koronowirsa lub jak będzie wyglądać obecne przedszkole, to już pracujemy nad tym, żeby dzieci były mniej zestresowane, mniej się bały.

 

Jak z nimi w takim razie rozmawiać? Co im mówić?


Najważniejszą zasadą jest mówienie dzieciom prawdy. To jest podstawa. Dorośli mają tendencję do wymyślania dziwnych historii, wynika to z naszego lęku o dziecko. Nam się wydaje, że jak opowiemy jakąś historię, która jest łagodniejsza niż rzeczywistość, to nasze dziecko będzie się mniej denerwowało, ale tak nie jest. I druga ważna sprawa - odpowiadamy na pytania dzieci adekwatnie do ich wieku, czyli poziom szczegółowości musi być dostosowany do tego ile mają lat. Im dziecko starsze, tym nasze odpowiedzi mogą być bardziej szczegółowe i dokładniejsze. Jeżeli mamy jakąś obawę, że dana informacja jest za trudna dla dziecka, to możemy odpowiedzieć na jego pytanie na bardzo ogólnym poziomie.

 

Jak wytłumaczyć dzieciom  żeby nie wzbudzić ich niepokoju, że od dwóch miesięcy nie chodzą do szkół, przedszkoli, siedzą z rodzicami czasem pod opieką dziadków w domu, że teraz jest taki czas, że uczymy się w domu?


Nie mówimy, że teraz mamy wakacje. Nie mówimy, że to jest czas ferii. Nie mówimy, że nie wiemy, czemu są zamknięte przedszkola, szkoły. Mówimy o tym, że jest choroba, którą można się zarazić, jednak jeżeli spędzimy ten czas w domu, to ryzyko zakażenia się jest dużo mniejsze. Już kilkuletnie dzieci znają pojęcie choroby i wiedzą, że jak człowiek choruje, to się leczy i dzięki temu będzie zdrowy. Nie musimy im podawać statystyk, jak to wygląda, tę wiedzę zachowajmy dla siebie.

Musimy im pomóc uporządkować sobie wszystko w głowie. Dziecko będzie z pewnością dopytywało, czyli np. jeżeli przez chorobę jest zamknięte przedszkole, to czy ja zachoruję? Czy jak kiedyś wrócę do przedszkola? A wtedy my powinniśmy odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że nie wiemy. Mówimy: Nie wiem, ale zrobię wszystko, żebyśmy nie zachorowali, właśnie dlatego zostajemy w domu. A jak zachoruję? To pójdziemy do lekarza. I co wtedy? To pan doktor będzie nas leczył. I wyleczy? Zrobi wszystko, żeby nas wyleczyć. Jeżeli będziemy odpowiadać w sposób spójny, spokojny, przemyślany, z którego wynika, że wiemy co się dzieje i panujemy nad sytuacją to dziecko będzie spokojne. Bo to, co najbardziej dzieci stresuje, to jest brak informacji i zdenerwowanie dorosłego.

Dla niektórych dzieci trudne do zrozumienia może być  to, że pomimo, że siedzą w domu to muszą się uczyć.

Tak jak wcześniej mówimy dziecku, że nie są to ferie ani wakacje, że ten czas kiedy jesteśmy w domu to oprócz tego, że się bawimy, gotujemy, sprzątamy  to też  musimy poświęcić czas na naukę. Jak wiemy przedszkole uczy dzieci dużo poprzez zabawę,  dzieci starsze wykonują zadania w książeczkach tak zwane zajęcia stoliczkowe. Więc małe dzieci uczymy przez zabawę, starsze dzieci również, ale warto zadbać o utrzymanie w domu rytmu dnia. Dziecku łatwiej będzie usiąść do zajęć stoliczkowych np. o tej samej godzinie 2 razy dziennie po  0,5h niż jednego dnia 3h wieczorem kiedy dziecko jest już zmęczone. To tak jak w przedszkolu są określone godziny zajęć i dzieci wiedzą kiedy jest śniadanie, jakie zajęcia są po śniadaniu, kiedy jest czas na zabawę. Należy dzieciom wytłumaczyć tą sytuację. Dlaczego teraz to rodzic jest nauczycielem? Dlaczego panie z przedszkola przesyłają prace do wykonania? Więc pytanie dlaczego? Będzie pewnie częstym pytaniem jakie dziecko będzie zadawać dorosłemu.

 

Niektóre dzieci będą musiały wrócić do przedszkola bo rodzice muszą wrócić do pracy. Jak im wytłumaczyć, że w przedszkolu nie ma wszystkich dzieci, że część zabawek jest pochowana?

Dokładnie  tak jak wcześniej tłumaczymy dzieciom dlaczego wracają do przedszkola, co się zmieni i z czym to się wiąże np. że nie przytulamy się do kolegi/koleżanki (dlaczego?), że często myjemy ręce, że każde dziecko ma swoje kredki, że sala może wyglądać inaczej, że nie będzie np. twojej przyjaciółki/przyjaciela. Ważne jest żeby dziecko czuło się bezpiecznie i tu znowu pojawią się pytania. Co jeśli zachoruje w przedszkolu? Dlaczego pani mierzy mi temperaturę? Dzieci są dociekliwe i będą nam zadawać dużo pytań a my musimy być cierpliwi i  im tłumaczyć. Jeżeli dziecko widzi dorosłego, który wie co zrobić, panuje nad sytuacją, zna zasady, które obowiązują, to czuje się bezpieczne. Co więcej, jeżeli my sobie uświadomimy, że podejmujemy pewne działania, które powodują, że panujemy nad sytuacją, to również my się uspokajamy. Dzieci denerwują się wtedy, kiedy denerwują się dorośli.

 

Czy możemy pokazywać dziecku, że my też się boimy?


Jeżeli my już ulegamy silnym emocjom i dziecko to widzi, to pewnie o to zapyta. A wtedy powinniśmy odpowiadać zgodnie z prawdą, nazwać to, co dziecko widzi. Tłumaczmy mu: Wiesz jest choroba, którą się można zarazić i faktycznie trochę się zaczęłam tym denerwować, ale jak sobie myślę o tym, że zrobimy wszystko, żeby się nie zarazić, a gdybyśmy się zarazili, to mam numer telefonu, pod który trzeba zadzwonić, to się uspokajam. Czyli mówimy o tym, co czujemy, ale jednocześnie zapewniamy go, że jesteśmy wszyscy razem i mamy wszystko pod kontrolą. To też uczy dziecko rozpoznawania własnych emocji.

Tak naprawdę ta rozmowa z dzieckiem może mieć obopólne korzyści, bo my, mówiąc dziecku o tym, że wiemy co robić, uspokajamy też siebie. To sprawdza się we wsparciu osób w sytuacji kryzysowej. "Wiem co robić", "mam plan", "podejmuje adekwatne działania" - to są tzw. kotwice bezpieczeństwa, jeżeli my je werbalizujemy, to odzyskujemy spokój.

 

Co z dziećmi, które już się boją, martwią się, że zachorują oni albo ich najbliżsi? Jak odbudować w nich poczucie bezpieczeństwa?

Nie możemy kwestionować ich uczuć. Mówmy im: Rozumiem, że się denerwujesz, to jest naturalne, że w sytuacji, kiedy dzieje się coś czego nie znamy, czujesz lęk. Masz do tego prawo, ale porozmawiajmy czy jest się czego bać. Podkreślajmy, że dziecko jest bezpieczne, mama jest blisko, mamy telefon do lekarza, gdyby ktoś się gorzej poczuł. Ważny jest ten komunikat, ja jestem dorosłą osobą i wiem, co robić. Ty jesteś dzieckiem, masz prawo do swoich emocji i możesz na mnie liczyć. Możemy mówić dziecku, że są procedury, wytyczne, zasady, które mówią, jak mamy się zachowywać, dzięki temu sytuacja jest pod kontrolą.

Ważne, żebyśmy zapewniali, ale nie przyrzekali. Nie możemy dziecku przyrzec czegoś, na co nie mamy wpływu. Nie możemy przyrzec, że nie zachorujemy, ale możemy powiedzieć, że zrobimy wszystko, żeby nie zachorować.

 

Co z młodszymi dziećmi? Czy w ich wypadku możemy obrócić to w żart? Czy to jest dobre rozwiązanie, kiedy dla rozluźnienia będziemy żartować na przykład, że jesteśmy super bohaterami i walczymy z potworem koronawirusem?


Dystans, poczucie humoru, żart - pomagają nam w obniżeniu poziomu napięcia. Tylko nie wolno żartować z kogoś, kto w tej sytuacji żartować nie potrafi. Na przykład, jeżeli dziecko śmieje się z pani, która nosi maseczkę, to musimy mu wytłumaczyć, że nie powinno tak robić, bo ta pani nosi ją, żeby się nie zarazić. Ale z kolei, jeżeli dziecko chce w domu pożartować z koronawirusa, na przykład zawiąże sobie na głowie chustkę jak antyterrorysta udając, że nosi maseczkę, to nie widzę w tym nim złego. W ten sposób oswajamy tę chorobę.

 

Drodzy Rodzice ten czas jest trudny dla nas wszystkich, wiem, że bycie rodzicem nauczycielem, pracownikiem i jeszcze jesteśmy w kilku innych rolach nie jest łatwe. Dlatego dobrze znaleźć jest też czas dla siebie np. czytając książki, można zadzwoń, zorganizować video-czat z przyjaciółką wysłać śmiesznego mema – jest tyle rzeczy, które mogą nas rozweselić! Można robić wszystko: od wspólnego oglądania filmów, przez obchodzenie urodzin.

Śmiej się relaksuj , medytuj, ćwicz. Najważniejsze niech każdy znajdzie dla siebie to co lubi robić.




         Pozdrawiam,

          Iwona Korzeniewska

          psycholog

 

Wróć